szczypiorem na maśle oraz pieczonymi warzywami. Następnym razem dodam do pieczenia mięsa odrobinę białego wina. Polecam. Receptura jest prosta a obiad wychodzi smakowity i nie wymagający zbyt wiele pracy
Kuchnia po mojemunawet. I zdania nie zmienię - pizza domowej produkcji jest o niebo lepsza niż ta zamawiana. Jedyną przewagą tej kupnej jest to, że nie ma przy niej pracy i zmywania. Ale czy warto ulec lenistwu
Kuchnia po mojemupisałam w poprzednim wpisie Mąż pogardził moją kombinowaną zapiekanką . Dlatego następnego dnia zaplanowałam obiad przy którym nawet palcem nie kiwnę. Gdy wrócił z pracy i zapytał co na obiad odparłam ze stoickim spokojem - kaszanka w Twoim wykonaniu Skarbie. Pokiwał tylko głową ze zrozumieniem i udał się do kuchni ;) Oto pomysł dla wybitnie wrażliwych na doznania smakowe ;) Składniki (na dwie porcje
Kuchnia po mojemusię wybrać na leśne szlaki. A na zakończenie refleksji (o niczym poważnym na szczęście) kilka ujęć z naszych tegorocznych, jesiennych wypraw Jesienne porządki na RODOS ...Mamo rozdzielmy prace - Ty grabisz ja rozrzucam ;) Okoliczne grzyby jakiś czas temu... ... i w ostatni weekend Wyprawa do parku ... na huśtawkę i gołębie Jakoś przy ganianiu gołębi liście fajniej szeleszczą Na koniec wycieczki dzięcioł
Kuchnia po mojemumąki łyżka jogurtu naturalnego Przygotowanie: Kluski przyrządziłam w ten sam sposób co śląskie kolorowe i tam znajdziecie szczegóły. Klopsy indycze dostaliśmy od Teściowej gotowe, w czystym bulionie, więc połowę pracy miałam z głowy ;) A dzięki temu, że klopsy były w samym wywarze - niedoprawione mogłam zadecydować jak je podać. Od Męża usłyszałam: zrób je inaczej niż zawsze (przeważenie jemy klopsy
Kuchnia po mojemuMężem podczas rozłąki i nie jest lekko delikatnie mówiąc. Czy o tym, że święta za pasem, bałagan w domu moim i w domu Mamy, którym się chwilowo opiekuję... huk pracy i gotowania w nadchodzącym tygodniu...? Zaraz, zaraz ... złapię oddech, a jako, że zajrzałam tu tylko na chwilę to pozostawię słodki ślad swych odwiedzin i po prostu opiszę pleśniaka, którego robiłam
Kuchnia po mojemusmaczne, pożywne - z akcentem na szybkie . Wiadomo, że ten najgorszy w tygodniu dzień - kiedy trzeba rano wstać, kiedy trzeba zostawić dom, dzieciaki i weekendową wolność i znowu ruszyć do pracy nie chce się nic. Najważniejsze by dzień przetrwać i bez większych komplikacji prześliznąć się jakoś do wtorku i kolejnych dni, które przybliżą nas do następnej weekendowej odsapki. Najlepiej obiad też
Kuchnia po mojemuMęża w przysmażaniu kopytek i innych klusków. Nie raz i nie dwa słyszałam historie jak się do niego współpracownicy w kolejce ustawiali po smażone kopytka na drugie śniadanie w pracy. I pewnie jeszcze nie raz tę historię usłyszę ;) Pewnie także nie raz poproszę Męża o przygotowanie smażonych śląskich. Pyszne są. Oczami wyobraźni widzę pieczone mięsko, smażone kluski i pyszną surówkę
Kuchnia po mojemusię tylko zamarzy. Możemy doprawić gęstym sosem czosnkowym. Tortillę zwijamy tak jak tą z samym łososiem. Kolacja bez kanapek gotowa. Może to być też nasze śniadanie do pracy czy szkoły. Wprawdzie najlepiej smakuje na świeżo - ale da się je przechować w lodówce, więc z powodzeniem możemy przygotować je dzień wcześniej. Tak przygotowana tortilla idealnie nadaje się także jako przekąska
Kuchnia po mojemubyć wypieczone, rumiane, ale nie spalone. Podajemy z pieczonymi ziemniakami lub ryżem i lekką sałatką, ewentualnie z samym bigosem. Danie genialne w swojej prostocie. Na świąteczny huk pracy przepis w sam raz. Zrobi wrażenie nawet na "karkówkowych" sceptykach. Mięsko wypieka się z tłuszczu na kruchutkie i soczyste zarazem kotleciki. Nie ukrywajmy jednak - danie nie ani lekkie ani dietetyczne. Mimo
Kuchnia po mojemuWystarczy zrobić je dzień wcześniej, a rano tylko podgrzać w niskiej temperaturze. Wystarczy kilka minut bo pizzerki lubią się przypalać. Doskonale się przechowują i transportują, więc drugie śniadanie do pracy czy szkoły też z nich będzie pyszne. Smakują tak samo dobrze na zimno jak i na ciepło, na słodko jak i na słono. To już zależy od upodobań. Szklanka soku
Kuchnia po mojemuminęła) ale ja dopiero zaaklimatyzowałam się na nowo naszym odmienionym małym M i mogę zacząć myśleć o świętach. Czas więc poczuć ten klimat, zakasać rękawy i wziąć się do pracy. Najpierw trochę uporządkować graty, a potem upichcić coś pysznego i znów wyruszyć do Mamy - tym razem na smakowite śniadanie wielkanocne z wiosenną kolacją w pakiecie ;) Ale po kolei... najpierw klimat
Kuchnia po mojemuJeśli do tego za oknem upał niemiłosierny to nawet i chęci do stania przy garach trudno od siebie oczekiwać. Tak było u nas ostatnio - sprawy formalne, kilka rozmów o pracę, przeziębionko Syna - słowem dzień wariata. Zupę ugotowałam, przekopując szafę w poszukiwaniu ciucha na mój "interview" w międzyczasie, ale o makaronie już z emocji zapomniałam. W drodze powrotnej z objazdówki
Kuchnia po mojemuTydzień pracy zleciał w mig. Jak to się mówi pierwsze koty za płoty. Nadszedł błogi piątek i można oddać się domowemu lenistwu. Wprawdzie pogoda za oknem zachęca do grillowania , my jednak nie będziemy mieć takiej okazji tym razem. Dlatego przedstawiam propozycję obiadową w stylu tradycyjnym. Będą to pieczone golonki indycze. Aromatyczne, soczyste mięso, a w dodatku zdrowe. Składniki: 3 golonki
Kuchnia po mojemuspędzony w Mamowym ogródku. Lenistwo, obżarstwo i kąpiele słoneczne. Słowem wszystko co najlepsze. A jak wiadomo, wszystko co dobre szybko się kończy. Oj ciężko było przetrwać poniedziałkowy zjazd w pracy ;) No, ale nic wtorek przede mną i tak dzień za dniem do następnego weekendu dotrwamy. Tymczasem kilka błogich kadrów na osłodę codzienności. Ech... oby do następnej wizyty u Mamy
Kuchnia po mojemu