Nic tak bardzo nie raduje serca, jak wykorzystanie wszystkich produktów, bez ich niepotrzebnego marnowania. Mięso z rosołu to trochę śliski temat. U mnie tylko ja jem, bo gotowane mięso jest blee, koty nawet nie zerkną w moją stronę, bo one wolą "swoją" karmę. Pamiętam, jak byłem mały, to do rosołowego makaronu dodawałem mięcho, dużo natki, trochę rosołu i dużo, bardzo dużo, jeszcze więcej, nie lubianej przez wielu, znienawidzonej przez Madzię Gie, Maggi. Udawałem wtedy, że to takie polskie spaghetti... czytaj dalej...