
Nie jest to danie rodem z restauracji posiadającej gwiazdkę Michelina. Nie sądzę, żeby w jakiejś restauracji serwowano takie cudo. Kluski, a w zasadzie ziołowe "kopytka" z moimi ulubionymi "słodyczami" zaspokoją nie tylko głód fizyczny. Bowiem czasami głodni jesteśmy przeszłości, tych smaków, których mogliśmy doświadczyć za małolata. Które wyryły nam się w bani i nie chcą ulecieć, tak jak czas. Więc czas na powrót, gdzie idealnym dopełnieniem będzie szklanka maślanki lub kefiru. Oto moja retrospekcja.... czytaj dalej...