
Pamiętam jak dziś, kiedy po raz pierwszy spróbowałem grzanego wina. Byłem na jarmarku bożonarodzeniowym i zamarzłem na kość. Kupiłem kubek grzanego wina i po pierwszym łyku poczułem, jak ciepło rozchodzi się po moim ciele. W sumie żadna historia, ale od tamtej pory grzane wino to mój ulubiony napój na zimę. Albo chociaż na momenty, gdy potrzebuję się rozgrzać. Bo zima już jakby trochę za nami, w zasadzie to już nawet wiosnę przywitaliśmy miesiąc temu. Ale ostatnio byłem koszmarnie przeziębiony, leczyłem się d... czytaj dalej...