poniedziałek, 7 października 2019

Muffiny kakaowo - daktylowe


Trochę za szybko zrobiło się zimno.
Październik mógłby jeszcze nas porozpieszczać.
Pierwsze skrobanie szronu z szyb za nami.
Sandały bez okresu przejściowego półbutowego

zamienione zostały na kozaki, krótkie rękawy na kurtki puchowe.
Jestem niepocieszona.
Szukając na gwałt czapki,  przynajmniej zdążyłam się zapoznać
z trendami i  kolorystyką obowiązującą w tym nadchodzącym zimowym sezonie.
Powinnam wymienić cała szafę :).
W dodatku jestem daleko od domu, a tu jeszcze zimniej.
Wyjechałam na kilka dni, by spędzić je z tą częścią mojej rodziny,
z którą dzielą nas kilometry liczone w setkach.
Jutro powrót, zatem korzystam jak mogę z tych chwil dla nas.
Spacery miastem, które mi bliskie, w miejscach za którymi tęsknie
i do których chce wracać.
I osoby mi bliskie, które są przy mnie.
Jutro koniec, ale jakiż przyjemny - spotkanie w Krakowie.

Wyjeżdżając z domu, chciałam zostawić coś do podgryzania tym,
których bez skrupułów porzuciłam.
Szybkie i czekoladowe muffiny.
12 sztuk wystarczy na tych 4 dni.
Ja nie przepadam, jak już nie omieszkałam wspomnieć, więc to dobra okazja, by upiec i uciec:)

Bardzo kakaowe, mocny, wyrazisty smak, przełamany słodyczą miękkich daktyli,
struktura zwarta, nie puchata, wierzch chrupiący.
Polecam wielbicielom wypieków czekoladowych.
Szybkie w wykonaniu,  najsmaczniejsze w pierwszym dniu, świeże.
Dodałam do nich daktyle, których zapas otrzymałam niedawno w prezencie,
natomiast w oryginalnym przepisie dodatkiem są orzechy włoskie.

Składniki:
340 gram mąki
110 gram cukru
1 łyżka syropu klonowego lub miodu
szczypta soli
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
3 - 4 łyżki gorzkiego kakao
łyżeczka kawy zbożowej
1 łyżka otrębów owsianych
240 ml mleka
2 jajka L
50 gram roztopionego masła
daktyle, dwie garści, pokrojone na drobne kawałki

Wykonanie:
Do większej miski przesiewamy suche składniki - mąkę z proszkiem, solą, kakao,
kawą, otrębami i cukrem. Mieszamy dokładnie.

W drugim naczyniu miksujemy ( używam blendera ) rozpuszczone masło,
syrop klonowy, mleko i jajka.

Mokre składniki przelewamy do suchych, wsypujemy bakalie i szybko mieszamy,
tylko do połączenia składników.

Przelewamy ciasto do foremek na muffiny ( 3/4 wysokości foremki ).

Pieczemy około 25 minut w 190 stopniach.
Wyciągamy, studzimy w formie około 5 min.

Jak już wspomniałam - najsmaczniejsze są świeże, nawet jeszcze ciepłe.





Nad Sanem. Gdy tylko mogę, wracam.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz